Pietro Taricone – życie, kariera i śmierć

Pietro Taricone to postać, która we Włoszech na początku XXI wieku stała się symbolem pewnego pokolenia – mężczyzna z charyzmą, który z uczestnika reality show przekształcił się w rozpoznawalnego aktora. Urodził się 4 lutego 1975 roku w Frosinone w regionie Lacjum, a zginął tragicznie w wieku zaledwie 35 lat. Jego historia to opowieść o błyskawicznym rozpoznaniu, budowaniu kariery od zera i życiu prywatnym, które dla wielu Polaków stało się znane głównie za sprawą jego wieloletniej partnerki – Kasi Smutniak. Odszedł w momencie, gdy wiele wskazywało, że najlepsze zawodowe lata miał jeszcze przed sobą.

Początki – skąd pochodził Pietro Taricone

Pietro Taricone urodził się w Frosinone, w regionie Lacjum we Włoszech. Jego ojciec miał na imię Francesco, a matka Rita. Pochowany został w swojej rodzinnej miejscowości Trasacco koło L’Aquili w Abruzji – co wskazuje, że z tym regionem był szczególnie związany rodzinnie.

Był aktorem, osobowością telewizyjną i uczestnikiem reality show Grande Fratello. Zapalony sportowiec i miłośnik sportów ekstremalnych, zyskał przydomek „O’ guerriero” – czyli „Wojownik”. Przydomek ten doskonale oddawał jego charakter – energiczny, odważny, niestroniący od ryzyka. Uwielbiał sporty ekstremalne, zwłaszcza skoki ze spadochronem, i dlatego wśród znajomych był właśnie tak nazywany.

Grande Fratello 2000 – narodziny gwiazdy

Pietro Taricone był uczestnikiem pierwszej edycji Grande Fratello – włoskiej wersji programu Big Brother – w 2000 roku. To właśnie ten program wystrzelił go na włoski szczyt popularności. W programie nawiązał romans z inną uczestniczką, Cristiną Plevani, już po trzech dniach wspólnego pobytu w domu. Ostatecznie zajął trzecie miejsce, podczas gdy Plevani wygrała tę edycję.

Grande Fratello, edycja 1 (2000): Pietro Taricone zajął 3. miejsce. Zwyciężczyni: Cristina Plevani. Przydomek nadany przez widzów: „O’ guerriero” – Wojownik.

Program ten jednak otworzył Tariconemu drzwi do kariery – po jego zakończeniu zaczął pojawiać się w włoskiej telewizji i filmach. Telewizja Mediaset, należąca do Berlusconiego, która wykreowała Taricone, po jego śmierci nadawała specjalne, dedykowane mu programy wspomnieniowe. To pokazuje, jak silna była więź między tym nadawcą a jego karierą.

Kariera aktorska – od reality show do kina

Droga od uczestnika Big Brothera do aktora nie jest oczywista – wielu próbuje, niewielu daje radę. Pietro Taricone był jednym z tych, którym się udało. W ostatnich latach przed śmiercią powoli robił karierę jako aktor filmowy, występując w fabule i serialach.

Był znany z takich produkcji jak „Baciati dall’amore” (2011), „Remember Me, My Love” (2003) oraz „Feisbum” (2009). Warto zaznaczyć, że „Baciati dall’amore” to serial, który ukazał się już po jego śmierci – nakręcony wcześniej materiał trafił na ekrany pośmiertnie. We Włoszech był osobą bardzo lubianą i często zapraszaną do telewizji. Do wyśmienitych aktorów trochę mu brakowało, ale był na dobrej drodze.

Przypominano sobie jego słowa: „któregoś dnia zdobędę Oskara”. Ambitny cel jak na kogoś, kto zaczynał od reality show – ale biorąc pod uwagę tempo jego rozwoju, nie brzmiało to jak puste słowa.

Spotkanie z Kasią Smutniak – miłość na planie filmowym

Pierwsze spotkanie i początki związku

Na planie filmowym „Radio West” w 2003 roku Pietro Taricone poznał polską aktorkę Kasię Smutniak, z którą się związał. Początki znajomości były jednak dalekie od sielanki. Na planie Kasia była spięta – gdy zobaczyła, że jej partnerem jest znany z Big Brothera Pietro Taricone, nie omieszkała wykrzyczeć, że nie będzie z nim grać.

Ekipa postanowiła jednak okiełznać jej wrogie uczucia i para dostała ten sam samochód przewożący aktorów na plan. Okazało się, że Pietro jest inny, niż sobie wyobrażała – uroczy, fascynujący, bardzo męski. Przed ukończeniem zdjęć Kasia była już w ciąży. Szybko stali się jedną z najbardziej znanych par we Włoszech.

Wspólne życie pod Rzymem

Zamieszkali razem w pięknej posiadłości pod Rzymem. Pietro znalazł kilkuhektarową działkę. Drewniany dworek stał się ich drugim, po córeczce Sophie, ukochanym dzieckiem. Kasia ten dom uwielbiała, opuszczała go tylko dla pracy.

We wrześniu 2004 roku na świat przyszła ich córka – Sophie. Para szybko stała się jedną z najbardziej znanych par we Włoszech. Przez niemal siedem lat tworzyli rodzinę, łącząc pasje, pracę i wychowywanie córki. Jak na ironię, to właśnie zamiłowanie do skoków spadochronowych i sportów ekstremalnych połączyło kiedyś Polkę i Włocha.

Tragiczny wypadek – 29 czerwca 2010

Co wydarzyło się tego dnia

Pietro Taricone i Kasia Smutniak wzięli udział w skoku spadochronowym nad Terni w Umbrii w czerwcu 2010 roku. Spadochron nie otworzył się, a Taricone, który miał na swym koncie około 400 skoków, runął na ziemię z wysokości kilkudziesięciu metrów. Nie był to więc amator – za jego plecami stało doświadczenie setek skoków.

Mężczyzna zbyt długo zwlekał z otwarciem spadochronu i ostatecznie uderzył w ziemię, doznając poważnych obrażeń głowy, nóg i kręgosłupa. Po wypadku świadkowie twierdzili, że nałożyły się dwie sprawy – błąd skoczka i problemy ze spadochronem.

Pietro Taricone miał na koncie około 400 skoków spadochronowych. Wypadek podczas skoku nad Terni w Umbrii, 28 czerwca 2010 roku – śmierć nastąpiła nad ranem 29 czerwca w szpitalu.

Ostatnie godziny i śmierć

Trafił do szpitala z obrażeniami wewnętrznymi i krwotokiem. Zmarł w nocy po wielogodzinnej operacji. Pomimo trwającej dziewięć godzin operacji nie udało się go uratować. Nad ranem 29 czerwca Pietro Taricone zmarł w szpitalu, nie odzyskując przytomności.

Tragedia rozegrała się na oczach najbliższych. Wypadek widziały na własne oczy Kasia i Sophie. Pietro Taricone zmarł, kiedy jego i Kasi Smutniak córka miała zaledwie sześć lat. W środę podczas małej prywatnej ceremonii został pochowany w swojej rodzinnej miejscowości Trasacco koło L’Aquili w Abruzji.

Reakcja Włoch na śmierć Taricone

Włoska prasa oszalała – odszedł ich ukochany aktor. Wszystkie gazety poświęciły wypadkowi czołówki. Dziennik „Corriere della Sera” pisał, że żałoba, jaka zapanowała wśród wielbicieli Taricone w internecie, gdzie opłakiwały go dziesiątki tysięcy ludzi, przypominała smutek fanów po śmierci wielkiej gwiazdy rocka.

„Ciao, o guerriero” – żegnali go internauci, przywołując przydomek Pietro Taricone. Ten jeden krótki zwrot mówił wszystko o tym, jak był postrzegany – nie tylko jako aktor czy celebryta, ale jako ktoś, kto uosabiał pewien typ charakteru.

Sophie Taricone – córka, która nosi jego imię

4 września 2004 roku para powitała na świecie córkę Sophie. Dziś Sophie Taricone jest dorosłą kobietą. Sophie robi zdjęcia i maluje abstrakcyjne obrazy. Razem ze swoją mamą jest zaangażowana w działalność fundacji upamiętniającej jej zmarłego ojca, która buduje szkoły w Nepalu.

Sophie Taricone to „skóra zdarta” z ojca – podobieństwo fizyczne do Pietro jest przez włoskie i polskie media odnotowywane przy każdej okazji, gdy pojawia się publicznie u boku matki. Zarówno Sophie, jak i jej młodszy brat Leone mówią po polsku.

Fundacja Pietro Taricone Onlus – pamięć żywa w Nepalu

Kasia Smutniak postanowiła upamiętnić partnera, tworząc dwa lata po jego śmierci Pietro Taricone Onlus – fundację, która wspiera lokalną ludność w Nepalu, w rejonie Mustang. To nie był przypadkowy wybór miejsca. Kasia i Pietro odwiedzili ten rejon osiem lat wcześniej i ta jedna podróż wystarczyła, żeby Taricone pokochał to miejsce, jego kulturę i jego mieszkańców.

Sophie Taricone razem ze swoją mamą jest zaangażowana w działalność fundacji, która buduje szkoły w Nepalu. Fundacja stała się dla rodziny sposobem na to, żeby imię Pietro nie zniknęło wraz z nagłówkami gazet z 2010 roku.

Jak Pietro Taricone jest dziś pamiętany

Taricone odszedł w momencie, gdy jego kariera nabierała tempa. Był na dobrej drodze do stania się naprawdę liczącym się aktorem. Zabrakło tylko czasu. We włoskiej kulturze popularnej pozostał symbolem pierwszej edycji Grande Fratello – programu, który zmienił oblicze tamtejszej telewizji.

Jego dziedzictwo żyje przede wszystkim w córce Sophie, w fundacji działającej w Nepalu i w pamięci Kasi Smutniak, która nawet po wielu latach nie ukrywa, że ten związek i ta strata ukształtowały ją jako człowieka. Pietro Taricone miał 35 lat, gdy zmarł nad ranem we wtorek, 29 czerwca, w wyniku ciężkich obrażeń odniesionych podczas skoku ze spadochronem w Terni w środkowych Włoszech. Zdecydowanie za wcześnie.