Marcin Wyrostek – kariera, rodzina i życie prywatne

Marcin Wyrostek to dziś najpopularniejszy polski akordeonista – człowiek, który instrument kojarzony przez lata z weselami i podwórkowymi przyśpiewkami wyniósł na największe sceny w Polsce i za granicą. Urodzony w Jeleniej Górze, od ponad dwóch dekad związany z Katowicami, gdzie studiował, założył rodzinę i zbudował karierę, która zaskoczyła niejednego sceptyka. Zwycięstwo w „Mam Talent” w 2009 roku otworzyło przed nim drzwi do masowej publiczności, ale prawdziwy fundament tej historii powstawał przez lata wcześniej – w garażu, na konkursach i na scenach, o których większość ludzi nigdy nie słyszała. To nie jest opowieść o jednorazowym błysku telewizyjnej sławy.

Jelenia Góra, krowa i akordeon – skąd się wziął muzyk

Marcin Wyrostek urodził się 16 września 1981 roku w Jeleniej Górze. Muzyka była w jego domu od zawsze, i to dosłownie – pierwszym akordeonistą w rodzinie, a zarazem pierwszym nauczycielem Marcina, był jego ojciec. Akordeon trafił do domu Wyrostków, gdy dziadek zamienił jedną ze swoich krów na instrument. Od tego czasu brzmienie akordeonu zawsze towarzyszyło rodzinnym spotkaniom.

Ojciec bardzo chciał, żeby syn poszedł w jego ślady i opanował sztukę gry. W domu zawsze było muzycznie – tata zawsze brał akordeon do ręki. Gdy Marcin się urodził, ojciec powiedział matce, że syn będzie akordeonistą. Spojrzał na jego ręce i tak już miało być. Nie było tu miejsca na przypadek – edukacja w szkole muzycznej zaczęła się szybko, a rodzina grała wspólnie. Powstał wtedy zespół o nazwie Alter.

Marcin spędzał całe noce, ćwicząc na akordeonie w garażu, aby nie budzić domowników. To nie jest literacka przesada – to styl pracy, który powtarzał się przez kolejne lata. Ukończył Państwową Szkołę Muzyczną I i II stopnia w Jeleniej Górze, po czym zdecydował się na studia wyższe na Śląsku.

Katowice – miasto, które stało się domem

Wyjazd na studia do Katowic był dla Wyrostka świadomą decyzją – trafił do mekki muzyki jazzowej, do miejsca, gdzie zamieszkał i podjął życiową decyzję: muzyka i koniec. Ukończył Akademię Muzyczną im. Karola Szymanowskiego w Katowicach w klasie akordeonu prof. Joachima Pichury.

Choć on i jego żona pochodzą z Jeleniej Góry, to od wielu lat mieszkają w Katowicach. Marcin przeprowadził się na Śląsk w czasie studiów i tak mu się spodobało, że osiadł tu na stałe z żoną, a potem już z całą rodziną. Z czasem Katowice odwdzięczyły się za tę lojalność – Wyrostek otrzymał Nagrodę Prezydenta Miasta Katowice w dziedzinie kultury. Ponad dziesięć lat temu dostał też nagrodę „Hanysa” od kabaretu RAK – wyróżnienie, które w śląskim środowisku traktuje się jako znak prawdziwego zadomowienia.

Droga przez konkursy – 30 nagród, zanim ktokolwiek wiedział, kim jest

Wyrostek jest laureatem ponad 30 konkursów akordeonowych w kraju i za granicą, a także stypendystą Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w roku akademickim 2004/2005. Brzmi imponująco, ale sam muzyk przyznaje, że przez długi czas sukcesy konkursowe nie przekładały się na nic konkretnego poza kolejną linijką w CV.

Ponad 30 nagród na konkursach akordeonowych w Polsce i za granicą – tyle zebrał Wyrostek zanim „Mam Talent” zrobiło z niego twarz polskiego akordeonu.

Wśród najważniejszych wyróżnień znalazły się:

  • I miejsce na XI Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Akordeonowej w Przemyślu (2002)
  • I miejsce na Międzynarodowym Konkursie Akordeonowym w Reinach AG w Szwajcarii (2003)
  • I miejsce na II Międzynarodowym Konkursie Rozrywkowej Muzyki Akordeonowej „Konfrontacje 2005″ w Częstochowie
  • V miejsce na Festiwalu Amerykańskiego Stowarzyszenia Akordeonistów w Detroit (USA, 2005)

Grał na ulicach, na tamach, na lotnisku. Po hotelach, na koncertach, festiwalach i audycjach szkolnych. Przestał prawie spać, zawsze gdzieś jechał i grał. Bywał chory i jechał dalej na koncert. Zdarzało się spać zimą w samochodzie na parkingach. To był prawdziwy etap budowania warsztatu – bez rozgłosu, bez kasy, za to z ogromnym doświadczeniem scenicznym.

„Mam Talent” – przełom, którego sam się nie spodziewał

W 2009 roku Wyrostek wziął udział w 2. edycji „Mam Talent”. Jego mistrzowska gra na akordeonie okazała się bezkonkurencyjna i muzyk zwyciężył program. Ale droga do startu w show nie była oczywista. Tuż przed programem poważnie zastanawiał się, czy nie nadszedł moment, żeby zająć się poważnym życiem. Zbliżała się trzydziestka, a on wciąż rozciągał miech. W końcu zdecydował, że jak w 2009 roku nic się nie zmieni, to od nowego roku zacznie nowe życie. Traf chciał, że pod koniec roku wygrał „Mam Talent”.

Akordeonista do dziś z sentymentem wspomina udział w programie. Miał ogromną obawę, żeby nie zaprzepaścić tej szansy życiowej, na którą chyba całe życie czekał i marzył. Od tego czasu rzeczywiście bardzo dużo fajnych rzeczy się wydarzyło.

Dyskografia i platynowe płyty

Od tanga do śląskiej tradycji

Pierwsza płyta była fascynacją Astorem Piazzollą. Zaraz po studiach, z pasji do muzyki, powstał zespół Tango Corazon Quintet – grali muzykę Piazzolli, to był debiutancki album. Wydany w 2009 roku album „Magia del Tango” przyniósł potrójną platynę oraz nominację do nagrody Fryderyki 2010.

Kolejne lata przyniosły kolejne projekty i kolejne sukcesy fonograficzne. Album „Coloriage” pokrył się podwójną platynową płytą. Dotychczasowe płyty artysty pokryły się łącznie 7-krotnie platyną i 4-krotnie złotem.

7 platynowych płyt i 4 złote – taki bilans ma dziś Marcin Wyrostek, akordeonista, któremu nikt nie dawał szans na masową popularność.

Tradycyja – największy projekt w karierze

Na najnowszym albumie „Tradycyja” Wyrostek zabiera słuchaczy w muzyczną podróż po kulturze i tradycji Śląska. W nagraniu wzięły udział zespół Corazon, Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej oraz wielu zaproszonych wokalistów, m.in. Urszula Dudziak, Renata Przemyk, Kasia Moś, Piotr Kupicha i Sebastian Riedel.

Tytuł albumu jest nieprzypadkowy – nawiązuje do tradycji, a jednocześnie zawiera w sobie słowo „cyja”, które jest śląskim określeniem akordeonu. Zawartość albumu jest stylistyczną mozaiką gatunków muzycznych, takich jak hip-hop, reggae, funk, blues czy etno. „Tradycyja” to ogromne przedsięwzięcie, w którym wzięło udział ponad sto osób.

Myśl o nagraniu własnych interpretacji tradycyjnych śląskich utworów po raz pierwszy wpadła Wyrostkowi do głowy jeszcze pod koniec studiów na Akademii Muzycznej w Katowicach. Wtedy skończyło się tylko na pomyśle – na tamtym etapie nie miał jeszcze doświadczenia, takiego spojrzenia na muzykę i takiego zaplecza muzyków.

Spodek i wielkie sceny

Premierowy koncert „Tradycyja” odbył się w katowickim Spodku 24 lutego 2024 roku. Wyrostek wystąpił wraz z orkiestrą symfoniczną Filharmonii Śląskiej, zespołem Corazon oraz śląskimi wokalistami: Cezikiem, Ulą Dudziak, Frelami, Marcinem Jajkiewiczem, Piotrem Kupichą, Miuoshem, Kasią Moś, Wiolą Malchar-Orynicz, Januszem Radkiem i Sebastianem Riedlem.

Jak wielu artystów, marzył, by wystąpić w tym miejscu. Premiera „Tradycyji” w Spodku była już jego drugą premierą w tej kultowej hali. Wyrostek jest producentem własnych albumów i tras koncertowych, a do jego dokonań należą też koncerty galowe w Filharmonii Narodowej, NOSPR-ze i właśnie Spodku.

Sceny krajowe to tylko część obrazka. Występował na dziesiątkach festiwali muzycznych, m.in. w Opolu (2008, 2014, 2017), w Sopocie, na festiwalu Era Schaeffera (2012, 2013, 2015), na Festiwalu Warszawa Singera (2012, 2013) oraz na festiwalu Timitar w Maroku. Koncertował na całym świecie, m.in. w Anglii, Azerbejdżanie, Belgii, Czechach, Francji, Hiszpanii, Holandii, Katarze, Litwie, Łotwie, Maroku, Niemczech, Panamie, Portugali, Słowacji, Szkocji, Szwajcarii, Ukrainie, USA, na Węgrzech i we Włoszech.

Wykładowca i projekty artystyczne

Wyrostek jest obecnie wykładowcą macierzystej uczelni w Instytucie Jazzu Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Prowadzi klasę akordeonu na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Równolegle jest członkiem Amerykańskiego Stowarzyszenia Akordeonistów.

Wyrostek jest założycielem i liderem projektów: Tango Corazon, Coloriage oraz Music and Dance Show. Otrzymał też Nagrodę Marszałka Województwa Śląskiego za szczególne osiągnięcia dydaktyczno-wychowawcze. Poza działalnością koncertową i dydaktyczną dokonał prawykonania „Koncertu Opolskiego” Piotra Mossa z orkiestrą Filharmonii Opolskiej w 2017 roku oraz prawykonania „Story written in the landscape” z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy.

Żona Alicja i syn Mikołaj – rodzina jako fundament

Marcin i jego żona znają się od dziecka i zostali parą jako nastolatkowie. Historia ich znajomości jest wyjątkowa – w 8. klasie podstawówki Marcin grał na apelu szkolnym. Alicja stała wtedy z koleżanką Dagmarą i powiedziała jej: „Dagmara, zobaczysz, to będzie mój mąż”.

Spotkali się ponownie w liceum. Alicja jest o rok młodsza od Marcina. Gdy zdała maturę, pojechała za nim do Katowic. Zostali parą jako nastolatkowie, a ślub wzięli w 2008 roku. Alicja Wyrostek zawsze wspierała męża w jego muzycznej pasji.

14 sierpnia 2014 roku Marcin i Alicja po raz pierwszy zostali rodzicami. Urodził im się syn Mikołaj Marcin, ważący 3108 g i mierzący 51 cm. Po porodzie Mikołaj przyjął taką pozę, jakby grał na akordeonie – przynajmniej tak twierdził świeżo upieczony ojciec. Wyrostek zapowiedział, że kolejna jego kompozycja będzie zadedykowana Mikołajowi.

Wyrostek stara się dzielić swój czas, by być blisko rodziny, ale i móc koncertować. Przyznaje, że cały czas uczy się tego balansu, bo to nie jest łatwe. Żona nauczyła go, żeby jednak ten czas znaleźć, bo to są chwile, które całe życie się pamięta.

Korzenie muzyczne – historia z krową w tle

Historia rodzinnego akordeonu zasługuje na osobny akapit. Gdyby nie dziadek, który kupił synowi porządny instrument za pieniądze ze sprzedaży krowy, jego wnuk nie byłby akordeonistą. Ojciec zdradził jednak akordeon i zaczął szkołę muzyczną na klarnecie. Potem dziadek miał wypadek i ojciec, jako najstarszy z rodzeństwa, musiał zacząć normalnie pracować – szkołę przerwał. Mimo to akordeon pozostał w domu i trafił w ręce Marcina.

Ten instrument – ten od taty, który wisi w domu rodziców na honorowym miejscu, jest właśnie tym, który dziadek kupił za pieniądze ze sprzedaży krowy. Wciąż w rodzinie. Przechodzi z ojca na syna. To coś więcej niż sentyment – to namacalny dowód na to, że muzyczna tradycja Wyrostków ma swój konkretny, drewniany i metalowy kształt.

Dziś Marcin Wyrostek gra na akordeonie wykonanym z cedru kanadyjskiego – instrument jest lżejszy niż standardowe, bo cedr jest leciutki, poza tym jest statycznym drewnem, więc się nie odkształca i dobrze rezonuje. Daleko od Weltmaistera dziadka, ale duch pozostaje ten sam.