Ile jest płci na świecie?

Jeśli w głowie pojawia się napięcie przy pytaniu „ile jest płci?”, to zwykle oznacza zderzenie szkolnej wersji świata z tym, co widać w życiu i mediach. Gdy to napięcie rośnie, łatwo o proste hasła typu „są tylko dwie płcie” albo „płeć to spektrum”, bez zrozumienia, co dokładnie one znaczą. Rozwiązaniem jest rozdzielenie kilku pojęć, które na co dzień wrzucane są do jednego worka, a w nauce znaczą różne rzeczy. Dzięki temu da się sensownie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w biologii dominuje liczba 2, w medycynie pojawia się „co najmniej kilka”, a w kulturze – często „wiele”.

Płeć biologiczna a płeć kulturowa – dwa różne porządki

W codziennym języku „płeć” miesza dwa porządki: płeć biologiczną (ang. sex) oraz płeć kulturową / gender. To pierwsze dotyczy ciała, drugie – ról i tożsamości.

Płeć biologiczna opiera się głównie na:

  • chromosomach (XX, XY i ich warianty),
  • gruczołach płciowych (jajniki, jądra),
  • narządach płciowych wewnętrznych i zewnętrznych,
  • poziomach hormonów i typowych cechach płciowych.

Gender opisuje to, jak społeczeństwo „organizuje” płeć: jakie zachowania, zawody, sposób ubierania czy okazywania emocji uważa za „męskie” albo „kobiece” – oraz to, jak samodzielnie definiowana jest własna tożsamość płciowa.

Bez rozdzielenia tych dwóch pojęć powstaje chaos: pytanie „ile jest płci?” raz dotyczy biologii, innym razem psychologii i kultury. Odpowiedź zawsze będzie wtedy niepełna.

Ile jest płci biologicznych? Biologia jest mniej „zero-jedynkowa” niż w szkole

Szkolny schemat mówi: człowiek ma dwie płcie biologiczne – żeńską i męską. Ten podział odzwierciedla faktyczną podstawową strukturę ludzkiego rozrodu: są komórki jajowe i plemniki, dwie strategie reprodukcyjne, dwa główne zestawy cech płciowych. Na tym poziomie odpowiedź „dwie” jest sensowna.

Rzeczywistość ludzkiej biologii nie układa się jednak idealnie w dwa pudełka. Zdarzają się osoby, u których:

  • chromosomy nie są typowym XX lub XY (np. XXY, X0, XYY, mozaicyzmy),
  • gruczoły płciowe nie są jednoznacznie „jajnikami” lub „jądrami”,
  • narządy płciowe rozwijają się inaczej niż oczekiwany „standard”,
  • wrażliwość tkanek na hormony jest nietypowa.

Takie osoby określa się jako interpłciowe (intersex). Szacunki różnią się w zależności od kryteriów, ale w literaturze medycznej często pojawia się przedział od około 0,02% do nawet 1–2% populacji, jeśli włączyć wszystkie warianty rozwojowe cech płciowych.

Interpłciowość nie jest „trzecią płcią”, tylko zbiorem różnych naturalnie występujących wariantów rozwoju płci biologicznej.

W medycynie funkcjonuje więc bardziej zniuansowany obraz: są dwie główne płcie biologiczne, ale sama biologia płci ma charakter ciągły (spektrum), a nie absolutnie binarny. To trochę jak z wzrostem: większość ludzi jest „niższa” albo „wyższa” od średniej, ale granica nie jest ostrą linią na podłodze.

Tożsamość płciowa: ile jest genderów?

Gdy rozmowa przechodzi z ciała na psychikę i społeczeństwo, pytanie „ile jest płci?” dotyczy już tożsamości płciowej, czyli wewnętrznego poczucia bycia kobietą, mężczyzną, kimś pomiędzy, kimś poza tym podziałem albo płynnego przesuwania się między tymi kategoriami.

Najczęściej spotykane określenia to:

  • kobieta – osoba identyfikująca się jako kobieta,
  • mężczyzna – osoba identyfikująca się jako mężczyzna,
  • osoba niebinarna – ktoś, kogo tożsamość nie mieści się w wyłącznie kobiecym lub męskim pudełku,
  • inne określenia, np. genderfluid (płeć płynna w czasie), agender (brak odczuwanej płci), czy nazwy własne funkcjonujące w konkretnych społecznościach.

W przeciwieństwie do biologii, która opiera się na strukturach ciała, tożsamości i systemy genderowe są w dużej mierze tworzone społecznie. Dlatego w różnych kulturach występują dodatkowe, zakorzenione historycznie kategorie płciowo-społeczne.

Płeć w innych kulturach: więcej niż „kobieta i mężczyzna”

Wyobrażenie, że „wszędzie na świecie zawsze istniały tylko dwie płcie”, nie wytrzymuje konfrontacji z antropologią. Kultury radziły sobie z różnorodnością płci na różne sposoby, często włączając ją do swojego porządku społecznego.

Przykłady:

  • Hijra w Indiach, Pakistanie i Bangladeszu – tradycyjnie uznawana trzecia kategoria, obecna od setek lat, obecnie prawnie uznawana jako „trzecia płeć” w kilku krajach.
  • Fa’afafine w Samoa – osoby przypisane przy urodzeniu jako chłopcy, funkcjonujące społecznie w roli kobiecej z własnym kulturowo określonym miejscem.
  • Dwie dusze (Two-Spirit) – termin parasolowy używany przez część rdzennych ludów Ameryki Północnej na określenie tradycyjnych ról płciowych i tożsamości wykraczających poza europejski binarny podział.

Te kategorie nie są „modą Zachodu XXI wieku”. Wiele z nich jest starszych niż współczesne państwa narodowe i zapisanych w kronikach, mitologiach, a nawet dokumentach kolonialnych. Z punktu widzenia pytania „ile jest płci?” oznacza to, że w skali globalnej systemów płciowych jest więcej niż dwa, a każda kultura „liczy” płeć trochę inaczej.

Skąd więc biorą się konkretne liczby: 2, 3, 5, „nieskończenie wiele”?

W dyskusjach pojawia się kilka powtarzalnych odpowiedzi, które dotyczą po prostu innych poziomów analizy.

„Są dwie płcie” – kiedy to ma sens, a kiedy nie

Stwierdzenie „są dwie płcie” ma uzasadnienie w:

  • opisie ludzkiej reprodukcji (komórki jajowe i plemniki),
  • prostych kategoriach statystycznych („kobiety” i „mężczyźni”) używanych np. w demografii.

Problem zaczyna się, gdy ten model próbuje się na siłę rozciągnąć na:

  • osoby interpłciowe – które biologicznie nie mieszczą się w prostym schemacie,
  • tożsamości płciowe, które są z definicji kategoriami psychicznymi i społecznymi,
  • kultury, gdzie historycznie istnieją utrwalone role płciowe inne niż tylko męska i żeńska.

Wtedy „dwie płcie” zaczynają być bardziej postulatem ideologicznym niż opisem rzeczywistości.

„Są trzy, pięć albo więcej płci” – co to właściwie znaczy

Gdy pojawiają się liczby typu „trzy płcie”, „pięć płci”, zwykle chodzi o jeden z trzech scenariuszy:

  1. Opis konkretnego systemu kulturowego – np. kraj, w którym w dokumentach wpisywane są trzy opcje: „kobieta, mężczyzna, trzecia płeć”.
  2. Porządkowanie medyczne – np. wyróżnienie kilku typów wariantów interpłciowych jako „dodatkowych kategorii”, choć biologicznie dalej mowa o wariantach rozwoju dwóch głównych płci.
  3. Hasło publicystyczne – uproszczenie mające zwrócić uwagę, że binarny podział jest niewystarczający.

Gdy pada liczba „nieskończenie wiele płci”, zazwyczaj nie oznacza to literalnej nieskończoności, tylko podkreśla, że tożsamość płciowa jest tak złożona jak ludzie i że katalog nazw będzie się rozwijał wraz z językiem i kulturą.

Jak nauka podchodzi dziś do płci?

Współczesne podejście w naukach o człowieku można w skrócie opisać tak:

Biologia człowieka opiera się na wyraźnym podziale na dwa główne układy płciowe, ale rozwój tych układów ma charakter spektrum. Tożsamość płciowa i role płciowe są w dużej mierze zjawiskami psychologicznymi i społecznymi, dla których sztywne „2” nie oddaje całej różnorodności.

W praktyce oznacza to kilka rzeczy:

  • w genetyce i medycynie nadal operuje się głównie kategoriami „żeńska/męska” (bo są użyteczne klinicznie), jednocześnie uwzględniając interpłciowość i inne warianty,
  • w psychologii i socjologii traktuje się płeć jako wielowymiarową: z komponentem biologicznym, psychicznym, społecznym i kulturowym,
  • w prawie państwowym coraz częściej rozdziela się „dane potrzebne medycynie” od „danych potrzebnych do ochrony przed dyskryminacją i uznania tożsamości”.

Z naukowego punktu widzenia spór o jedną „prawdziwą” liczbę płci bywa sztuczny. To tak, jakby próbować ustalić jedną liczbę „ile jest kolorów” – zupełnie inna odpowiedź padnie od fizyka (widmo światła), inna od drukarza (model CMYK), jeszcze inna od artysty.

Dlaczego to pytanie budzi tyle emocji?

Płeć jest jednym z najwcześniej przylepianych „etykiet” – pojawia się już przy narodzinach w postaci „to chłopiec” albo „to dziewczynka”. Od tego momentu przez lata budowane jest poczucie, co to znaczy, jakie zachowania są nagradzane, a jakie karane. Nic dziwnego, że każda próba poszerzenia tego podziału dotyka głęboko zakorzenionych przekonań o świecie, wychowaniu dzieci, religii czy porządku społecznym.

Do tego dochodzi jeszcze jeden element: lęk przed chaosem. Uproszczone „są tylko dwie płcie i koniec” daje poczucie porządku. Dla części osób informacja, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, brzmi jak zagrożenie dla tego porządku. Z drugiej strony osoby, które nie mieszczą się w prostych kategoriach, potrzebują języka i uznania, żeby w ogóle móc o sobie sensownie mówić.

Więc ile jest płci na świecie? Uporządkowana odpowiedź

Podsumowując, sensowna odpowiedź wymaga doprecyzowania, o jakim poziomie mowa:

  • Na poziomie biologii reprodukcyjnej – są dwie główne płcie (żeńska i męska), z interpłciowością jako realnie występującą, choć rzadszą częścią spektrum rozwoju płci.
  • Na poziomie tożsamości płciowej – istnieje co najmniej kilka uznanych społecznie kategorii (kobieta, mężczyzna, osoby niebinarne i inne), a liczba nazw rośnie, bo język próbuje dogonić złożoność ludzkich doświadczeń.
  • Na poziomie kultur i systemów prawnych – różne kraje i społeczności uznają od dwóch do trzech, czterech i więcej kategorii płci/genderu w dokumentach, prawie i obyczajach.

Zamiast szukać jednej magicznej liczby, bardziej uczciwe jest przyjęcie, że odpowiedź brzmi różnie w zależności od tego, czy mowa o chromosomach, dokumentach, czy o tym, jak ktoś sam o sobie myśli. Świat nie robi się od tego mniej uporządkowany – staje się po prostu wierniej opisany.